Wiedeń przywitał nas mrozem jak z lodówki, ale klimat miał taki, że czapki same chciały spaść z wrażenia
Zwiedziliśmy: Parlament Austrii, Burggarten, Weiner Staatsoper, Hofburg, Maria-Theresien-Platz, Stephansdom, Graben, Kärntner Straße, Dreifaltigkeitssäule, Karlskirche, Karlsplatz oraz Schloss Belvedere – nogi bolały, ale dusza rosła
Po drodze zrobiliśmy też bardzo poważne badania naukowe nad tortami w Aida Konditorei
A do tego wszystkiego… poćwiczyliśmy niemiecki w praktyce – czasem skutecznie, czasem kreatywnie („Ein Kaffee bitte… und… Hilfe?” .
Podsumowując: było mroźno, było klimatycznie i było jak w stolicy Habsburgów być powinno – elegancko, historycznie i z lekkim uśmiechem pod nosem .























